|
Studia na śmiesznie
|
|
24-10-2008, 11:52
Post: #1
|
|||
|
|||
|
Studia na śmiesznie
Do przyszłych studentów żeby wiedzieli co to studia, kilka prawdziwych rozmówek ...
1. <kris> to juz trzeci rok jak mieszkam w akademcu <kris> myslalem, ze przez ten czas widzialem juz wszystko <kris> i nic mnie nie zaskoczy <kris> ale bylem w bledzie <kris> dzisiaj rano ktos zaj*al z akademca winde <toro> co ku*wa??? <kris> jak rano wychodzilem na zajecia to biegal dyrektor z konserwatorem i szukali <kris> na zadnym pietrze nie bylo, miedzy pietrami tez <kris> wszyscy wku*ieni, ze musza z kapcia zapychac <toro> Ci studenci... przepija wszystko... 2. <Milosz> obroniłem magistra ;/ już nie jestem studentem <Jarek> no to du*a stary... Nie da się już nic zrobić? <Milosz> chyba nie. Zostaje tylko praca <Jarek> praca to złoooooo <Miłosz> wiem, ale co jeść bez pieniędzy? <Jarek> widzę, ze już zapomniałeś jak być studentem 3. <Ania> było coś ciekawego na wykładach? <lysy> taa... jedno sudoku mi nie wyszło 4. <majk> byłem tak naje*any, że nie mogłem chodzic <majk> na szczescie przypomniałem sobie, że przyjechałem na motorze dorzucajcie jak macie coś jeszcze na ten temat
|
|||
|
22-01-2009, 19:08
Post: #2
|
|||
|
|||
|
RE: Studia na śmiesznie
a propos studiów:
Wiecie dlaczego warszawscy studenci zrobili podkop pod Belwederem? ..... Żeby mieć własną piwnicę "Pod Baranami":D |
|||
|
22-01-2009, 21:06
Post: #3
|
|||
|
|||
|
RE: Studia na śmiesznie
Po czym poznać, że nie jesteś już studentem?
Teraz o 6 rano wstajesz, a nie kładziesz się spać. W lodówce trzymasz więcej jedzenia niż picia. Nie zgłaszasz się już do testów nowych leków na ochotnika. Znasz każdego ze śpiących w twoim domu. Nie dostajesz już listów z pogróżkami z banku. Nosisz ze sobą parasol. Siedmiodniowe popijawy już się nie zdarzają. Nie chodzisz do supermarketu ze wszystkimi przyjaciółmi. W domu działa ogrzewanie. Twoi przyjaciele zawierają związki małżeńskie i rozwodzą się, zamiast się po prostu spotykać i rozstawać. Zamiast 130 dni wakacji masz ich 26. Dżinsy i pulower nie są już eleganckim strojem. Dzwonisz na policję, bo te cho*erne dzieciaki z mieszkania obok nie chcą ściszyć muzyki. Wstajesz rano z łóżka nawet, jeśli pada. Nie masz pojęcia o której zamykają najbliższą budkę z hamburgerami. Nie odkładasz niedojedzonej pizzy do lodówki na później. Nie spędzasz połowy dnia na strategicznym planowaniu trasy wieczornej eskapady po knajpach. Nienawidzisz "cho*ernych studentów-pasożytów". Nie potrafisz już przekonać mieszkających z tobą do "picia aż do rana". Zawsze wiesz gdzie jesteś gdy się budzisz. Nie zdarzają ci się już drzemki od południa do 18. Ogień w kuchni nie jest już powodem do dobrej zabawy. Do apteki chodzisz po Panadol i coś na wrzody, a nie po prezerwatywy i testy ciążowe. Śniadania jesz w porze śniadania. Lista zakupów jest dłuższa niż zupka z kubka i sześciopak piwa. Zamiast mówić: "Już nigdy tyle nie wypiję" mówisz: "Nie potrafię już pić tyle, co kiedyś". Ponad 90% twojego czasu spedzonego przed komputerem to zwykła praca. Nie eksperymentujesz już z zakazanymi substancjami. Już nie pijesz w domu przed wyjściem do knajpy, żeby tam zaoszczędzić! ![]() Czym sie różni student od kury? Kura znosi tylko jajka, a student musi wszystko znieść. ![]() Pyta student studenta: - I co, przydała ci się ta książka kucharska, którą ci dałem? - Widzisz, nie bardzo, bo każdy przepis zaczyna się od: "Weź czyste naczynie"... ![]() Dlaczego student jest podobny do psa? - Bo jak mu zadać jakieś pytanie, to tak mądrze patrzy... ![]() Studentom warszawskich uczelni polecono nauczyć się na pamięć książki telefonicznej, a potem zbadano ich reakcję na to polecenie, i tak: Studenci uniwerku zapytali: "Po jaką cho*erę?" Studenci politechniki zaczęli robić ściągi, a studenci Akademii Medycznej zapytali tylko, na kiedy. ![]() Politechnika vs Akademia Medyczna. Porównanie jednej doby studenta Akademii Medycznej (AM) i Politechniki (PL) mieszkających razem. 18:00 AM: Początek ostatnich zajęć tego dnia. PL: Początek pierwszej skrzynki piwa. 20:00 AM: Wracam tramwajem na stancję. PL: W stanie "naturalnym" jadę rowerem po kolejną skrzynkę piwa mimo, że pada śnieg i jest zimno. 21:00 AM: Piję pierwszą tego wieczoru kawę. PL: Pierwszy raz tego wieczoru jadę na izbę wytrzeźwień. 22:00 AM: Zaczynam pierwszą tej nocy 1000-stronicową książkę. PL: Zaczynam pierwszą tej nocy ucieczkę z izby wytrzeźwień. 23:30 AM: Nadal czytam. PL: Nadal uciekam. 24:00 AM: Wycieńczony książką sięgam po 800-stronicowy skrypt. PL: Wycieńczony bieganiem, wskakuję do rzeki i uciekam wpław. 2:00 AM: Czytam kumplom śmieszne zdania z książki. PL: Opowiadam kumplom, jakie to uczucie dostać paralizatorem. 3:00 AM: Z braku książek sięgam po Panoramę Firm i Książkę Telefoniczną. PL: Z braku napojów energetycznych, wzmagających wyobraźnię, udaję się w podróż rowerem do najbliższego nocnego supermarketu. 4:00 AM: Kumple też czytają PF i KT (nie mogę nic z nich zrozumieć).supermarketu PL: Kumple nadal piją i coś gadają, ja tylko piję... 4:30 AM: Piję, nie wiem którą kawę. PL: Nie wiem, gdzie jadę. 4:45 AM: Urządzamy z kolegami konkurs "1 z 10-ciu" z wiedzy o Panoramie Firm. PL: Urządzamy konkurs "kto szybciej wózkiem dookoła supermarketu". 5:15 AM: Znów wygrałem! Bochenek i Stryer się nie odzywali... PL: Znów wygrałem! Piast i Żywiec utknęli w zaspie! 6:00 AM: Jestem wykończony, nigdy już nie będę tak długo się uczył. PL: Jestem wykończony, tłumaczę znakowi "STOP", że już nigdy nie będę pił. 6:15-7:30 AM: śpię w ubraniach - szkoda ściągać na tak krótko. PL: śpię z dwoma kumplami w wannie, która dryfuje po wodach parku. 7:30 AM: O, już 7:30? ZASPAŁEM! PL: O! Chłopaki, to jest Bałtyk? Który mamy rok? 7:45 AM: Idę się umyć... Gdzie jest wanna??? I ten jełop z PL? PL: Kurcze, dzisiaj czwartek. Dzień kąpieli dla Medyka... 7:50 AM: ...znowu wypił Domestosa... PL: ...ale zgaga... to po tym likierze pewnie... 8:00 AM: Biegnąc na uczelnię, widzę trzech kloszardów w wannie. Myślę - "co to za życie..." PL: Wczoraj widziałem białe myszki, a dziś duchy w białych fartuchach. Czas wracać do domu... 9:00 AM: chce mi się spać, idę po kawę. PL: chce mi się spać, idę spać. 12:00 AM: Przewracam się ze zmęczenia. PL: Przewracam się na drugi boczek. 13:00 AM: Za twarde siedzenia na tych salach PL: Mama kupiła mi za miękką poduszkę... 15:00 AM: Znowu zapomniałem zjeść. PL: Znowu zapomniałem pójść na zajęcia. 15:05 AM: Trudno, napiję się kawy. PL: Trudno, zrobię ksero. 16:00-17:30 AM: Oglądam preparaty i notuję wykłady PL: Oglądam telewizję i gram w Tekkena 18:00 AM: Ledwo żyję, chcę do domu! PL: Ale mam kaca! Chcę do mamy! 20:15 AM: Cześć, Głąbie! Ale miałem ciężki dzień... PL: Cześć, Medyk! Ty chyba nie wiesz, co znaczy ciężki dzień... ![]() List Zuzi do mamy i taty. Kochani Rodzice! Nie pisałam do Was od czasu mojego wyjazdu na studia i naprawdę jest mi przykro, że mogłam być tak bezmyślna i nic do Was nie napisać wcześniej. Teraz jednak opowiem Wam o wszystkim, co się u mnie wydarzyło, tylko bardzo Was proszę - usiądźcie przed przeczytaniem dalszej części tego listu, dobrze? No wiec, u mnie już teraz wszystko jest naprawdę nieźle. To pękniecie czaszki i wstrząs mózgu, które miałam wtedy, gdy wyskoczyłam z okna akademika - bo zaraz po moim przyjeździe wybuchł tutaj pożar - już są prawie całkiem zaleczone. W szpitalu byłam tylko dwa tygodnie i teraz widzę już prawie całkiem normalnie, a te okropne bóle głowy miewam już tylko raz dziennie. Na szczęście ten pożar akademika i mój skok z okna widział nalewacz ze stacji benzynowej, która znajduje się obok akademika. To właśnie on zadzwonił po straż pożarna i karetkę pogotowia. Odwiedzał mnie też w szpitalu, a ponieważ nie miałam gdzie mieszkać, bo akademik się spalił, był tak miły, że zaprosił mnie do swojego mieszkania i pozwolił mi tam mieszkać. No, właściwie to jest tylko pokój w suterenie, ale za to bardzo fajnie urządzony. On jest bardzo sympatycznym chłopcem, bardzo się kochamy i zamierzamy się pobrać. Nie ustaliliśmy jeszcze dokładnej daty ślubu, ale odbędzie się na pewno zanim moja ciąża stanie się bardziej widoczna. Tak, kochani Rodzice, spodziewam się dziecka! Wiem, jak bardzo chcecie zostać dziadkami i świetnie sobie wyobrażam, jak ciepło powitacie mojego dzidziusia. Jestem pewna, ze obdarzycie go taka miłością, poświęceniem i czułą opieką, jakimi obdarzaliście mnie, kiedy byłam dzieckiem. Powodem opóźnienia daty naszego ślubu jest to, że mój chłopak cierpi na drobną infekcję, którą z resztą się od niego zaraziłam, a która chwilowo uniemożliwia nam pomyślne przejście przez przedmałżeńskie badania krwi. Jestem pewna, że przyjmiecie mojego chłopaka do naszej rodziny z otwartymi ramionami. On jest bardzo fajny i choć niespecjalnie wykształcony, ma jednak naprawdę duże ambicje. Acha, zapomniałam Wam jeszcze napisać, skąd w ogóle wziął się ten pożar. Otóż jak robiliśmy zawody, który z kolegów najszybciej rozbierze po ciemku jedną z nas, mój partner miał szanse na wygranie, bo zdjął już ze mnie wszystko, oprócz biustonosza - tego, który mi kupił za 600 zł profesor ze statystyki podczas naszego romantycznego wypadu do Kazimierza.... Wiec ten kolega nie potrafił rozpiąć tego biustonosza, mimo że przecież rozpinał mi go już nie raz - i to często przy wyłączonym świetle. Może, dlatego, że był już po "kilku piwach" i musiałam go podtrzymywać, bo by się przewrócił. Wiec, Ahmed (bo tak ma na imię) chciał sobie pomóc z tym rozpinaniem i usiłował oświetlić zapięcie biustonosza światłem zapalniczki. I udało mu się - zrobiło się całkiem jasno, bo zapalił się również mój biustonosz, a od niego zajęły się moje włosy... Ale nie martwcie się: wszyscy mi tu mówią że bez włosów wyglądam równie atrakcyjnie (podobno coś między Kojakiem a Sinnead O'Connor). A blizny po oparzeniach na plecach kumpel pięknie zatuszował kolorowymi tatuażami: mam tam na przykład wytatuowanego Nosferatu-Wampira, Monikę Lewinski z cygarem, oraz jedną z najsłynniejszych scen filmowych... Teresy Orlowski z trzema kochankami. A powracając do pożaru - jak już z wrzaskiem zrzuciłam palący się biustonosz, to przez przypadek wpadł on do 50-litrowej beczki ze spirytusem. I to był właśnie pech - bo gdyby wpadł on do drugiej beczki z zacierem, albo do skrzynki z amfetaminą, to byśmy bez problemu go ugasili- to znaczy oni by ugasili, bo ja już wtedy byłam nieprzytomna, po upadku przez okno i świadomość odzyskałam dopiero w łóżku Ahmeda, w jego pokoju, który dzieli z sześcioma innymi Libijczykami. Ci Arabowie to dziwny naród - podobno u nich jest bardzo ciepło - bo jak odzyskałam przytomność, to wszyscy stali nade mną nago. No i to by było na tyle. Całuję Was mocno, Wasza Zuzia PS. Kochani Rodzice, Teraz, kiedy już wszystko wiecie o moim obecnym życiu, chciałam Wam powiedzieć, że nie było żadnego pożaru w akademiku, nie miałam pęknięcia czaszki ani wstrząsu mózgu, nie byłam w szpitalu, nie jestem w ciąży, nie jestem zaręczona, niczym się nie zaraziłam, ani nawet nie mam chłopaka. Ale w tym semestrze dostanę dwóję z fizyki i trzy z dwoma minusami z chemii. Chciałabym wiec, żebyście spojrzeli na te stopnie z odpowiedniej perspektywy. |
|||
|
25-01-2009, 18:57
Post: #4
|
|||
|
|||
|
RE: Studia na śmiesznie
Dobre
Już się nie umiem doczekać na studia
|
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc



